Czy własna pracownia projektowa jest dla każdego? Moja droga od pracy w domu do własnego biura.

Czy własna pracownia projektowa jest dla każdego? Moja droga od pracy w domu do własnego biura.

Droga od pracy w domu z zakatarzonym przedszkolakiem, do własnej pracowni projektowej, która zatrudnia kilka osób nie była łatwa. Na początku nie byłam świadoma tego, jak i czy sobie poradzę, więc wszystkie decyzje o rozwoju firmy podejmowałam z dużą ostrożnością. Pamiętam, że poczułam się jak prawdziwy przedsiębiorca, kiedy wydrukowałam swoje pierwsze wizytówki. Spędziłam długie godziny na ich zaprojektowaniu i byłam z nich naprawdę dumna. Niestety nikt poza mną nie docenił tego wysiłku i szczerze mówiąc poza moim dobrym samopoczuciem nie przełożyły się na dodatkowe zlecenia. To, że skupiałam się na detalach, zamiast patrzeć do przodu było typowe dla momentu, w którym byłam, czyli początkującej właścicielki jednoosobowej firmy. Wydawało mi się, że dobrze zaprojektowane logo to najważniejsze zadanie jakie przede mną stoi, a praca w domu była oczywistą decyzją. Miałam na pokładzie malutkie dziecko, a zlecenia nie wpływały zbyt regularnie. Pozostanie na home office było wtedy dla mnie jedynym, słusznym rozwiązaniem. Ale i to w końcu musiało się zmienić.

pracownia projektowa

Uroki pracy w domu

Mimo iż przez pierwszy rok pracowałam w domu to dość szybko zrozumiałam, że ogarnianie projektów, odpowiadanie na maile i odbieranie telefonu, między opróżnianiem zmywarki a wieszaniem prania, nie jest dla mnie. Na początku prowadzenie firmy z domu miało swoje plusy i kiedy mój syn zaczynał przygodę ze żłobkiem, a ja miałam niewiele projektów, było mi to bardzo na rękę (posłuchaj: [PODCAST] Odc.01 Jak skutecznie organizować swój tydzień pracy? oraz [PODCAST] ODC.02 PIERWSZY ROK PROWADZENIA BIURA PROJEKTOWEGO- SUKCESY I PORAŻKI). Jednak na długo, zanim home office stał się naszą codziennością, przeszłam przez wszystkie wady i zalety tego systemu pracy (przeczytaj: Home Office- jak przygotować się do pracy w domu?). Po pewnym czasie zaczęło mnie to uwierać. Nie potrafiłam wydajnie pracować z domu i chciałam jak najszybciej to zmienić, ale nie wiedziałam od czego zacząć. Pierwszym sygnałem, że powinnam wynieść się z domu na czas pracy, było przekształcenie mojego gabinetu w pokój dziecięcy. No cóż, kiedyś ten moment musiał nastać, bo nasz syn nie mógł spać z nami w sypialni do jedenastych urodzin :) Ja przeniosłam się z pracą do salonu, ale konieczność ciągłego przekładania komputera i dokumentów z miejsca na miejsce, była frustrująca. Nie miałam swojego miejsca. Wydawało mi się, że mój laptop i stos papierów zawadzają i wprowadzają chaos w i tak niewielkiej przestrzeni. Ciągle ktoś chodził mi po plecach, a spokojne rozmowy z klientami przez telefon czy spotkania video w ogóle nie wchodziły w grę. Wtedy okazało się, że moja koleżanka architektka ma ten sam problem i szuka sposobu, aby wynieść się z pracą z domu. Oczywiście przeszkodą były pieniądze, bo wynajem choćby niewielkiego biura w Warszawie to spory wydatek, szczególnie na początku działalności. Ale wynajęcie biura na spółkę jest już dużo łatwiejsze. I tak zaczęła się nasza historia wynajmowania biura.

Wspólne biuro na wynajem

Nasze wspólne biuro miało 35m2 i było, no cóż, najzwyklejszym pokojem biurowym spośród wielu innych na tym samym piętrze. Szara wykładzina, białe ściany, trzy biurka (wtedy zatrudniłam też pierwszą osobę do pomocy- Monika dołączyła do Prostego Planu), dwa regały w bukowej okleinie. Nic specjalnego. Nie było to biuro jak z seriali na TVN, ale miało jedną ważną zaletę- nie musiałam w nim mieszkać. Nie było w nim pralki, zmywarki, obiadu do ugotowania, ani niczego co odrywałoby mnie od pracy. Idealnie. Rano odwoziłam syna do przedszkola, a sama jak dorosły człowiek jechałam do pracy. Miałam okazję oderwać się od domowych spraw i zmienić dresy na coś bardziej wyjściowego. Po kilku godzinach pracy zamykałam biuro na klucz i wracałam do domu, zostawiając za sobą projekty. Ogromną zaletą tego rozwiązania było to, że w końcu rozdzieliłam pracę od spraw domowych. Kiedy byłam w domu skupiałam się na mojej rodzinie. Kiedy byłam w biurze motywowałem się do pracy w skupieniu, bo żadna porzucona skarpetka i zlew pełen naczyń nie odwracały mojej uwagi. Koszt wynajmu dzieliłyśmy na dwie osoby, a czynsz kosztował mnie wtedy około 1200 zł. Choć był to dodatkowy koszt w moim budżecie to wraz z zatrudnieniem pierwszej osoby nie wyobrażałam sobie, że będę dalej pracować z domu. Dzięki wynajęciu tej przestrzeni miałam nie tylko wygodne miejsce do pracy, ale przede wszystkim możliwość pracy z Moniką i miejsce spotkań z klientami. Po raz pierwszy to ja mogłam zapraszać na spotkania do siebie, co bardzo oszczędziło mój czas. Zamiast jeździć po całym mieście i rozmawiać o projekcie w kawiarniach, miałam do dyspozycji dużą salę konferencyjną. Wyglądała dokładnie tak jak wyglądają sale konferencyjne w biurowcu, ale była w zupełnie wystarczająca na tamten czas. Krok po kroku rozwijałam swoją pracownię, inwestowałam w nasz rozwój, szkolenia, programy. Klienci zaczęli pojawiać się regularnie, głównie za sprawą bloga i poleceń i po dwóch latach wspólnego wynajmowania biura, pomyślałam, że nadszedł czas na kolejny krok.

Własna pracownia projektowa

W lipcu 2019 roku postawiłam wszystko na jedną kartę i kupiłam lokal pod nasze obecne biuro. Niecałe 45-metrowe mieszkanie na parterze z ogródkiem, dostosowałam do naszych rosnących potrzeb. Przygotowanie idealnego układu funkcjonalnego nie było trudne, bo z założenia potrzebne była trzy pomieszczenia: pokój z miejscem do pracy i aneksem kuchennym, sala spotkań z klientami i łazienka. I o ile z rozmieszczeniem niezbędnych mebli poszło dość sprawnie to wybór jednego i konkretnego stylu i kolorystyki okazała się nie lada wyzwaniem. To chyba największa bolączka wszystkich projektantów, którzy podczas swojej pracy niemal codziennie inspirują się i wymyślają nowe połączenia kolorystyczne, a kiedy przychodzi co do czego i muszą wybrać tę jedno dla siebie, to zaczyna się dylemat.

pracownia projektowa

Główne założenia naszego biura

Wiedziałam, że muszę podejść do tego projektu tak jak do współpracy z klientem. Zaczęłam od ogólnych, nadrzędnych wymagań i tego co jest dla mnie absolutnym priorytetem. Chciałam, aby nasze biuro:

  • Pomieściło wszystkie niezbędne meble: trzy biurka, stół do spotkań, krzesła, szafę na wzorniki, regał na katalogi, szafę na ubrania wierzchnie, sofę
  • Miało ładną, reprezentacyjną łazienkę, w której pokażemy część najpopularniejszych rozwiązań: prysznic walk-in, oświetlenie linowe w suficie i wzdłuż ściany, białą armaturę, lustro z oświetleniem dekoracyjnym, blat z konglomeratu, meble otwierane na tip-on
  • Było jasne, przytulne, pełne kwiatów, sprzyjające pracy; do którego z przyjemnością będziemy wracać
  • Było w moim ulubionym zestawie kolorystycznym: biel, szarość, róż i granat
  • Miało wytrzymała, odporną na zarysowania podłogę
  • Zawierało ciekawe, nietypowe rozwiązania, które podczas rozmowy będziemy mogli pokazać naszym klientom

I tak z niczego zaczęły powstawać pierwsze przymiarki do ostatecznej kolorystyki.

Pokój do pracy z aneksem kuchennym

Wraz z rozpoczęciem 2021 roku zespół Prostego Planu stał się prawdziwym babińcem :) Poza mną nad projektami naszych klientów pracuje Monika (aktualnie pracuje zdalnie i jest naszym prawdziwym wsparciem, prosto z Podlasia:)), Joanna (Koordynatorka Projektów), Iza (trzecia architekta). Na co dzień w biurze pracują więc trzy osoby i dla takiej ilości stworzone zostało to miejsce. Nie planuje dalszego powiększania naszego projektowego zespołu. Ta ilość osób, a przede wszystkim kompetencje dziewczyn, w 100% wpisują się w moje założenia- niewielkiej firmy, w której przede wszystkim dbamy o relacje z klientami, znamy ich potrzeby, nie ustajemy w poszukiwaniu najlepszych podwykonawców i najfajniejszych produktów.

Poza miejscem do pracy, z którego składają się trzy biurka połączone „korytkiem” na szpargały i kwiaty, mamy miejsce na katalogi (metalowy biały regał BEKANT z IKEA) oraz szafkę na drukarkę z tej samej kolekcji. Z IKEA pochodzi też szklany stolik, na którym stoi monitor komputera stacjonarnego. Również krzesła, na których pracujemy pochodzą od szwedzkiego giganta. I kto powiedział, że meble IKEA są zarezerwowane tylko dla domu? :)

Naszym ulubionym miejscem jest piękna, granatowa sofa Aria z MP Nidzica, na której przyjmujemy gości i łapiemy chwile oddechu między projektami. Sofa wpisała się idealnie w kolorystykę naszego biura, a miękka plamoodpornych tkanina sprawiła, że nagle zrobiło się bardzo przytulnie i trochę domowo. Stoi w otoczeniu kwiatów i stolika kawowego z lastrykowym blatem. Kiedy w ciągu dnia potrzebuję chwili relaksu, albo zmęczę się pracą przy biurku, siadam na sofie z laptopem na kolanach. Wybór tego mebla, był jedną z lepszych decyzji jaką podjęłam :)

Zobacz jak wyglądał cały proces stworzenia tego pięknego mebla:

 

Nad sofą Aria wisi zachwycający obraz namalowany dla nas przez Annę Polanowską. Abstrakcja stworzona przez Anię stała się inspiracją do kolorystyki biura. Tak naprawdę Ania namalowała go zanim podjęłam jakiekolwiek decyzje o wystroju. Był prezentem-niespodzianką i gdy go zobaczyłam po raz pierwszy, miałam łzy wzruszenia w oczach. Uwielbiam na niego patrzeć. Za każdym razem gdy mu się przyglądam dostrzegam wciąż nowe detale.

Jednym z najbardziej zaskakujących elementów wystroju tego pomieszczenia jest aneks kuchenny. Na pierwszy rzut oka w ogóle go nie widać, gdyż ukryty jest za wysokimi, łamanym drzwiami. Gdy są złożone, mebel wygląda jak szafa wnękowa. Jednak po uchyleniu drzwi  okazuje się, że za nimi znajduje się minikuchnia z lodówką podblatową, zlewem i kącikiem do parzenia kawy. Kilka szuflad i otwarte półki mieszczą wszystko czego potrzebujemy.

 

Sala spotkań

Drugie pomieszczenie w naszym biurze to sala spotkań z klientami. Na podłodze tak jak w całym biurze zastosowałam panele winylowe Design Flooring Rubens KP99 LIME WASHED OAK zakupione w sklepie Dekorian. Panele układane są w jodełkę i do złudzenia przypominają drewno. Są bardzo wytrzymałe, nie rysują się mimo iż wszystkie chodzimy w butach, a wchodzi się do nas bezpośrednio z chodnika. Są też odporne na zarysowania kółek krzeseł, wodę, sól i piasek. Jednym słowem idealny materiał na podłogę, jeśli ktoś szuka super wytrzymałości.

W sali spotkań mamy szafę wykonaną przez naszego stolarza, w której trzymamy wszystkie wzorniki i próbniki materiałów wykończeniowych. Dzięki temu podczas spotkania z klientem, wszystko co niezbędne mamy pod ręką. Stół i krzesła to niezastąpiona IKEA, które dobrze wpisują się w kolorystykę całego biura. Wielkość blatu jest idealna, aby rozłożyć projekty i wzorniki podczas spotkania. Ściany zdobią plakaty MUURAL, a zasłony zostały uszyte według naszego pomysłu przez sklep Dekoria.

Łazienka

Łazienka zawsze budzi zachwyt naszych klientów. Nawet tych nieprzekonanych do kolorowych płytek, czy połączenia różowego z niebieskim. Duża kabina prysznicowa wyłożona płytkami HIKA z Cersanitu robi efekt WOW. Szczególnie z ukrytym podświetleniem wzdłuż ściany i sufitu. Drugim pięknym elementem tej łazienki jest ściana z umywalką w kolorze głębokiego granatu. Tu użyłam płytek z kolekcji Cersanit Zambezi. Na tle tej ściany pierwsze skrzypce gra podświetlane lustro, różowa szafka i blat z konglomeratu o delikatnym wzorze lastryko. Motyw lastryko pojawia się zresztą na wiszących lampkach obok lustra i dekoracyjnych doniczkach. W łazience zdecydowałam się na białą armaturę i aby zachować spójność wybrałam też biały przycisk wc oraz profil kabiny prysznicowej. Akcent bieli i lastryko pojawia się zresztą w każdym z pomieszczeń biura. Dzięki temu ma się poczucie harmonii i przemyślanych decyzji niezależnie od pomieszczenia, w którym się przebywa.

Nietypowym, ale ciekawym akcentem we wnętrzu są wysokie, ukryte drzwi od Porta Hide. Drzwi mają wysokość 250 cm i są pomalowane farbą w jasnoszarym kolorze. Dzięki temu wtapiają się w ścianę i są praktycznie niewidoczne. Bardzo lubię ten dyskretny detal.

Na koniec

Droga od pracy w domu do własnej pracowni projektowej nie była łatwa i zajęła mi ponad 4 lata. Po drodze przetestowałam home office oraz wynajmowanie biura na spółkę z inną osobę. Poznałam wszystkie wady i zalety pracy w pojedynkę i w duecie. Ostatecznie zaryzykowałam i postawiłam na siebie i rozwój własnej marki. W oparciu o doświadczenia, własne zasady i przekonania zdecydowałam się na budowanie zespołu ambitnych, zdolnych i zaangażowanych kobiet. Niesamowite jest to jak każda z nas jest inna, posiada inne talenty i cechy charakteru, a jednocześnie tworzymy zgrany i skuteczny team. Rozglądając się po naszym biurze i wspominając drogę, która doprowadziła mnie do miejsca, w którym jestem, czuję ogromną dumę. Dumę z miejsca, które jest moim drugim domem, ale najbardziej z mojego zespołu, który jest jak moja druga rodzina. Wystarczy spojrzeć na to zdjęcie :)

pracownia projektowa

You may also like

Komentarze

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *